Radostin Stojczew w Asseco Resovii? Z kim Bułgar rozmawiał w Rzeszowie?

Radostin Stojczew jest w Rzeszowie i prowadzi rozmowy z Asseco Resovią. Wiele wskazuje na to, że już wkrótce zmieni otoczenie. „Pasiaki” to jednak nie jedyny uczestnik Klubowych Mistrzostwa Świata, który widziałby Rado w swojej ekipie.

Łapali się za głowę eksperci, znawcy i najwierniejsi fani siatkówki, ale też i Ci niedzielni, którzy do wieczornego piwa lubili odpalić PlusLigę, gdy potwierdzały się co rusz nowe plotki transferowe, gdy potwierdzały się mistrzowskie aspiracje Stoczni Szczecin, która przeszła pierwszą taką metamorfozę w Lidze Mistrzów Świata od.. chyba zawsze. Dziś – kilka miesięcy po tych newsach, po buńczucznych zapowiedziach, po niesamowitej bucie i arogancji ze strony władz klubu, po oświadczeniach pisanych w stylu gorszym niż gimnazjalne rozprawki, po – wreszcie – przyznaniu się do zaległości i „zwróceniu” honoru mającym rację od początku dziennikarzom Polsatu Sport, ekipa Mieszko Gogola stoi nad przepaścią. Nie, przepraszam. Ona już się potknęła i leci w dół. Dół, który dla innych jest szansą. Rozbiory czas zacząć!

Gdy kilka dni temu wrzuciłem tweeta na temat limuzyny na lotnisku w Jasionce, nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania. Wszyscy błyskawicznie połączyli ze sobą puzzle, które utworzyły sylwetkę Rado Stojczewa – zeszłorocznego trenera Modeny, zwolnionego po ogromnym skandalu, który w tym sezonie znalazł zatrudnienie u Panów Śmigla i Markiewicza.

Kilka osób błyskawicznie chciało zdementować „plotki”, które szybko okazały się mieć w sobie więcej niż spopularyzowane przez Miłoszewskiego „Ziarno Prawdy”. Informacja pojawiła się we wszystkich największych siatkarskich mediach, od WP przez Polsatsport.pl, aż do „Prawdy Siatki”.

Brakowało jednak oficjalnej informacji na temat Bułgara. Próbowałem dowiedzieć się na jego temat tyle, ile to możliwe, ale zdałem sobie sprawę, że cytaty o „kierowcach, którzy nie znają języków”, czy „posiłkach podawanych tajemniczo, na ślepo” nie były dalekie od prawdy.  Jedynymi ludźmi, którzy otwarcie wypowiadali się na temat rodaka legendarnego Konstantinowa, byli dość wysoko postawieni w SSPS Resovia kibice, którzy powoływali się na różne dojścia – od zarządu klubu przez zawodników, aż do „ciotek, babć i innych znajomych”. Wszyscy twierdzili jednogłośnie, że ogłoszenie Bułgara to kwestia dni, a może nawet godzin.

Niestety – informacji nie potwierdził nikt bardziej wiarygodny – niektórzy nawet dostosowali się do gangsterskich klimatów i na pytanie o osobę charyzmatycznego szkoleniowca, odpowiadali np.: „Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz”.

Ja jednak rzadko zasypiam na dobre.

Przecież gdyby nic nie było na rzeczy – Stojczew siedziałby nad Zalewem Szczecińskim i dokarmiał kaczki, a nie podziwiał pomnik Wielkiej. I potwierdziły się moje przypuszczenia – odebrałem kilka telefonów od znajomych, którym do Asseco Resovii bliżej niż mi. Każdy po kolei podawał inne miejsce, w którym widziany był Rado.

Wszyscy zaobserwować mieli go podobno w towarzystwie byłego (tudzież obecnego) prezesa Asseco Resovii. Wiadomo było więc, że trener, któremu rok temu nie po drodze było z Ngapethem, bardzo lubi mięso z kaczki popijane Prosecco i inne przysmaki, w których specjalizuje się pewien rzeszowski hotel.

Całą perspektywę zaburzyła jednak informacja, którą usłyszałem o kolacji Radostina Stojczewa – tłumaczyłaby ona absencję sztabu Trentino na meczu Resovii z Sadą Cruzeiro. Bułgar widziany był w towarzystwie „starych znajomych” – działaczy i szkoleniowców Trentino Volley.

To kompletnie zmieniło perspektywę patrzenia na sytuację, jaka ma miejsce. Zacząłem zastanawiać się, czy połączenie Ignaczak+Stojczew, gdzie to ten pierwszy wydaje polecenia, nie okazałoby się mieszanką (zbyt) wybuchową, nawet dla Adama Górala.

Inaczej z pewnością sytuacja wyglądałaby w przypadku teamu z Trydentu – zarządza nim Diego Mosna – wieloletni przyjaciel i przełożony Stojczewa – 70-letni Włoch, który uwielbia stabilizację. Pytanie tylko: czy trener, który zraził do siebie całą ekipę Modeny, a ta by wygnać go z klubu musiała udać się aż do telewizji, mógłby wcielić się w jakąkolwiek rolę w zespole Itas, jednocześnie nie mając wpływu na prowadzenie zespołu przez Angelo Lorenzettiego.

Wniosek jest jeden: wiemy, że nic nie wiemy. Ale jeśli chcecie autograf od Radostina Stojczewa – patrzcie w poruszające się cienie naprzeciwko strefy VIP na KMŚ. Albo dowiedzcie się, gdzie w Rzeszowie jest najbardziej znane… patio 😉

To niejedyny szczeciński akcent w Rzeszowie. Ten drugi niesie za sobą piękną historię miłosną, a więcej o niej opowie(dzą) wam sam(i) zaintersowany(i). Czekamy tylko na: GO!  #złapanynapojedynczym już niedługo na kanale YouTube PDK LIVE i mimo przeciwności losu, przyniesie dużo odpowiedzi.

Szymon Sanocki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przejdź do paska narzędzi