Radosław Gerlach: Wilki Krosno to klub nowych czasów

fot. facebook.com/wilkikrosno

Chłopaki z Krosna przejęcie krośnieńskiego żużla mieli przemyślane już na kilka miesięcy przed oficjalnym ogłoszeniem. Transfery również nie okazały się przypadkowe. Choć w Krośnie nikt głośno tego nie potwierdzi, to jakościowy i szeroki skład daje ogrom sportowych możliwości przed nadchodzącym sezonem. Wygranie ligi przez Wilki nie byłoby chyba większą sensacją.

Gdzieś wczesną jesienią w krośnieńskim ratuszu odbyła się konferencja prasowa, na której przedstawiono nowych włodarzy Wilków Krosno. Tworu budowanego zupełnie od zera. Konferencja przebiegała tak, że trudno było z niej cokolwiek wynieść.

– Poczekamy, zobaczymy, prosimy o cierpliwość – powtarzał co chwilę Grzegorz Leśniak, nowy wiceprezes klubu. Leśniak wszedł w skórę wytrawnego polityka, tak jakby pełnił funkcję rzecznika prasowego rządu, a nie żużlowego klubu z trzeciej klasy rozgrywkowej. Jakże była to inna i spokojniejsza konferencja w porównaniu do tych z ościennych klubów. Nikt nie obiecywał gruszek na wierzbie, nikt nie mówił że rozjedzie konkurencję. Nie było buty, pychy i arogancji. Było po prostu nudno.

Grzegorza Leśniaka znam już od kilku lat. Jeszcze jako dzieciak słuchałem jego relacji na antenie Radia Rzeszów. To właśnie wtedy nabierał wiedzy o żużlu, która dziś skutkuje działaniem precyzyjnym, nieprzypadkowym. Chłopaki z Krosna przejęcie krośnieńskiego żużla mieli przemyślane już na kilka miesięcy przed oficjalnym ogłoszeniem. Transfery również nie okazały się przypadkowe. Choć w Krośnie nikt głośno tego nie potwierdzi, to jakościowy i szeroki skład daje ogrom sportowych możliwości przed nadchodzącym sezonem. Wygranie ligi przez Wilki nie byłoby chyba większą sensacją.

Wilki Krosno w PGE Ekstralidze w ciągu 5 lat

Gdy kibice w jednej z pierwszych broszur nowopowstałego klubu ujrzeli notkę „celem Wilków jest awans do PGE Ekstraligi w przeciągu pięciu lat” troszkę przebąkiwali śmiechem. Jak to Krosno w Ekstralidze? Nad Wisłokiem byli bowiem w ostatnich latach przyzwyczajeni do bylejakości pod względem stricte sportowym. O byłych działaczach KSM-u nikt złego słowa nie powie, bo to byli naprawdę uczciwi ludzie. Blado prezentowali się jednak od strony marketingowej, a co za tym idzie finansowej, w notabene bogatym mieście jakim jest Krosno.

Wilki już w pierwszym roku swojej działalności deklarują wyższy budżet niż dotychczas. Budżet, który w wielu wypowiedziach byłych prezesów KSM-u pozostawał w sferze pobożnych życzeń. Różnica to jakieś 200 tysięcy w górę. Niedużo, ale w żużlowej trzeciej klasie rozgrywkowej to suma dająca o kilkanaście punktów więcej w każdym meczu.

Główny prezes Wilków Robert Dobosz zwrócił ostatnio uwagę na fakt, że Krosno to miasto pod względem mieszkańców porównywalne do Leszna, obecnej stolicy polskiego żużla za sprawą podwójnego triumfu w Mistrzostwach Polski tamtejszej Unii.

– Skoro udało się w Irlandii, to dlaczego nie może udać się w Polsce? – pytał kiedyś jeden z premierów w kampanii wyborczej. Z podobnego założenia wyszli w Wilkach. Jasne, że nie od razu Rzym zbudowano. Sport pokazuje jednak, że siedziba klubu nie ma większego wpływu na postawę sportową danej drużyny. I nie mówimy tu o plastikowych tworach jak Bayer Leverkusen czy niedawno jeszcze ekstraklasowa drużyna piłkarska spod Tarnowa.

Wilkom Krosno na osiągnięcie tylu tytułów ile ma Unia Leszno, nie starczy przecież czasu. Tyle że w Krośnie nikt w takich kategoriach nie myśli. Chodzi o dobry, konkurencyjny żużel. I co ważne… wychowanków.

Marta Półtorak zainwestuje w Wilki Krosno

Unia Leszno nigdy nie byłaby tą samą marką, gdyby nie miejscowi zawodnicy, którzy stworzyli w Lesznie długoletnie żużlowe tradycje, przekładające się także na ciągłość sponsorką. W pobliskim Rzeszowie, co rusz narzekają na frekwencję. Trudno się jednak dziwić jak dziś w Rzeszowie, może co 20 przechodzień potrafiłby wymienić żużlowca, który aktualnie zdobywa punkty dla Stali.

Przemiał oferowany w latach 2014-2019 przez rzeszowskich działaczy stał się dla wielu sympatyków wręcz odpychający. Grzegoez Leśniak tego błędu popełnić nie powinien, bo nie przychodzi do żużla z przypadku. Nie musi się uczyć żużla, bo już go łyknął. W Krośnie mówią zresztą otwarcie, że równie ważna, co pierwsza drużyna będzie akademia Wilków Krosno. Solą tego wszystkiego jest fakt, że rzeszowska biznesmen Marta Półtorak ciągnąca przez lata Stal, teraz zamierza inwestować właśnie w krośnieńską młodzież.

Trzeba oczywiście jeszcze długo poczekać, aby ocenić Wilki Krosno szerzej. Póki co wygląda to jednak bardzo obiecująco. Sam fakt, w jak prosty i skuteczny sposób klub przedstawiał nowych zawodników pokazuje, że panowie Dobosz i Leśniak wiedzą jak powinno to wyglądać. Życzę im powodzenia, bo żużel w Krośnie jest dziś całemu Podkarpaciu potrzebny jak nigdy wcześniej.

Radosław Gerlach, komentator PodkarpacieLIVE

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi