Decyzja w sprawie Stali Rzeszów 19 grudnia. „Klub nie spełnił kilku wymogów licencyjnych”

19 grudnia będzie sądnym dniem dla Stali Rzeszów. Wówczas dowiemy się, czy beniaminek Nice 1. Ligi Żużlowej, a zarazem dwukrotny Drużynowy Mistrz Polski na żużlu przystąpi do przyszłorocznych rozgrywek.

Radosław Gerlach: Stal Rzeszów nie otrzymała licencji na starty w sezonie 2019. Co teraz? Jak to wygląda zgodnie z procedurą? Co musi zrobić Stal aby przystąpić do rozgrywek?

Zbigniew Fiałkowski, Główna Komisja Sportu Żużlowego: Proceduralnie wygląda to tak, że Stal otrzymała decyzję o nieprzyznaniu licencji. W dokumencie było napisane, że działacze klubu mają czas na odwołanie się do 13 grudnia. To odwołanie musi zostać złożone i uzupełnione brakującymi dokumentami. Do 19 grudnia komisja licencyjna ma czas, aby je rozpatrzyć.

– Rozumiem, że to ostateczny termin. 

– Nie jestem w komisji licencyjnej. To organ znajdujący się u boku Głównej Komisji Sportu Żużlowego. Procedury są takie, że w regulaminie licencyjnym wyraźnie pisze, iż klub musi złożyć stosowne dokumenty do końca listopada. Stal tego nie zrobiła. Klub został jeszcze raz poinformowany o obowiązku przedłożenia stosowanych dokumentów dnia 4 grudnia. Również tego nie uczynił. W związku z tym, Komisja Licencyjna nie mogła w jakikolwiek sposób rozpatrzeć wniosku Stali. Teraz Stal ma czas na odwołanie do 19 grudnia. Zespół licencyjny wyda wówczas orzeczenie czy Stal będzie mogła przystąpić do rozgrywek.

– Chodzi wyłącznie o sprawy stricte formalne czy również kwestie finansowe? 

– Szczerze, naprawdę nie wiem co zawiera ten dokument. To byłoby naruszenie zasad. Wiem tylko, że Stal nie spełniła pięciu czy może nawet sześciu wymogów dotyczących uzyskania licencji.

– Zaświadczenia z Urzędu Skarbowego, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Urzędu Miasta, tych trzech dokumentów brakowało. Czy czegoś jeszcze?

– Wie pan więcej ode mnie. Ja wiem tylko, że chodzi o kilka punktów. Nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Przypuszczam, że Stal złoży to odwołanie. Być może klub poprosi jeszcze GKSŻ o kilka dodatkowych dni na załatwienie spraw. Tego nie wiem.

– Stal ma problemy organizacyjne już od kilku lat. Kiedy klub został przejęty przez Ireneusza Nawrockiego miało być inaczej. Zmieniło się coś na lepsze w zarządzaniu klubem czy może jest jeszcze większy rozgardiasz?

– Ciężko jest mi mówić, kiedy było gorzej. Stal odjechała w tym roku wszystkie mecze. Ale działalność klubu trzeba rozłożyć na trzy czynniki; sportowy, finansowy i medialny. Sportowo super, weszli do Nice 1. Ligi Żużlowej, nic nie można zarzucić. o Aspekcie finansowym wszyscy słyszą i widzą, o tym mówią chociażby zawodnicy. Nie mnie oceniać czy to prawdziwe doniesienia czy też nie. Tak jak mówię, nie zaglądałem w te dokumenty. Natomiast aspekt medialny nie jest najlepszy. Lepiej, żeby działano w ciszy i spokoju. Afery medialne są niepotrzebne.

– Jeżeli Stali nie uda się pozytywnie odwołać od decyzji komisji licencyjnej, to jaki jest następny krok? Pierwszym kandydatem do zastąpienia rzeszowskiej drużyny w Nice 1. Lidze Żużlowej jest Polonia Piła. 

– Regulamin rzeczywiście przewiduje hierarchiczną kolejność do zastąpienia Stali. W kolejce są dwie drużyny, ale niewykluczona jest także dzika karta. My jako GKSŻ nie możemy teraz ułożyć nawet kalendarza rozgrywek, bo nie wiemy która drużyna w której lidze będzie występowała. Musimy zatem poczekać na decyzję komisji licencyjnej, czy ta licencja będzie i jakiej kategorii. Są licencje zwykłe, licencje warunkowe i licencje nadzorowane. Ale może się okazać, że żadnej z tych licencji klub nie dostanie. Na razie jest zbyt wcześnie, aby mówić o konkretnych drużynach, które mogłyby zastąpić Stal.

– To kiedy pojawi się terminarz rozgrywek?

– Nie wcześniej niż 19 grudnia. Wszystko zależy od decyzji ws. Stali Rzeszów. Chcemy to zrobić jak najszybciej. Przypomnę, że najpierw musimy opublikować kalendarz rozgrywek żużlowych, który musi zostać zatwierdzony przez prezydium Polskiego Związku Motorowego. Dopiero potem pojawią się terminarze. To już pozostaje w naszej jurysdykcji.

– 28 listopada 2018 roku w rozmowie na łamach WP SportoweFakty mówił pan, że wdowa po Tomaszu Jędrzejaku wciąż nie otrzymała od Ireneusza Nawrockiego pieniędzy zarobionych przez jej zmarłego męża. Jak to wygląda na chwilę obecną? 

– Znam stan na 12 grudnia, że pan Nawrocki właśnie tego dnia spotkał się z panią Karoliną Jędrzejak. Prezes zapewnił mnie, że sprawa została załatwiona. Do spotkania miało dojść w Ostrowie Wielkopolskim.

– W sprawie pani Jędrzejak chodzi o tzw. umowę reklamową. Te środki nie są wymagane przy uzyskaniu licencji. Chodzi o zwykłą uczciwość. 

– Dokładnie. Tu chodzi o czysto ludzkie zachowanie. Pan Nawrocki mówi, że ma problem papierowo-fakturowy, ale dla nas sprawa jest jasna. Chcemy, by pani Karolina otrzymała środki, które jej się należą. Dostałem zapewnienie od prezesa Nawrockiego że sprawa została już załatwiona.

– Załatwiona czy zapłacona? 

– No właśnie, na moje pytanie czy sprawa Karoliny Jędrzejak została uregulowana finansowo; usłyszałem „jeszcze nie”.

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi